środa, 26 lutego 2014

Bankier.pl prześwietla konta „na słupa” - infografika.

W ubiegłym roku udaremniono próby wyłudzeń kredytów z banków na łączną kwotę 308 mln zł. Do wyłudzeń wykorzystywane są skradzione lub sfałszowane dokumenty. Niestety wiele osób wciąż dobrowolnie udostępnia wrażliwe dane przestępcom. W efekcie muszą tłumaczyć się przed komornikiem lub prokuratorem.
Kontynuujemy wątek niebezpiecznego handlu "anonimowymi kontami bankowymi". Obiegowa opinia mówi, że tzw. słupami zostają najczęściej ludzie z marginesu społecznego, którzy za niewielkie kwoty użyczają przestępcom swojej tożsamości. Proszeni są o zaciągnięcie kredytu w banku lub założenie konta osobistego, które następnie jest odsprzedawane na rynku wtórnym jako anonimowe. Dostają z tego niewielki procent, który po prostu przepijają. Z reguły trudno poddać takie osoby jakiejkolwiek windykacji, bo nie posiadają już nic, co można by odebrać na poczet zaległości.

Od ogłoszenia pracy po niechciany kredyt

Niestety praktyka pokazuje, że często słupami zostają też osoby, które nie są tego świadome. Przestępcy wykorzystują różne techniki, by wydobyć od nich wrażliwe dane. Jedną z popularnych metod jest wyciąganie danych na fałszywe ogłoszenia o pracę. Mechanizm jest dość prosty. Przestępcy umieszczają w internecie ogłoszenie, w którym wymagają przesłania skanów dokumentów. Następnie proszą o wykonanie przelewu na drobną kwotę, na wskazane konto, która ma na przykład pokryć koszt rekrutacji.



Taki przelew może jednak służyć do zawarcia umowy o prowadzenie rachunku bankowego. Kilka banków oferuje bowiem usługę zdalnego otwierania konta tą drogą. Potwierdzeniem tożsamości klienta jest w takim przypadku zlecenie przelewu z innego banku, który aktywuje nowy rachunek. W przelewie są bowiem wszystkie niezbędne do weryfikacji danej osoby informacje, tj. imię i nazwisko oraz adres zamieszkania. Poszkodowany nie ma w takiej sytuacji świadomości, że aktywuje wniosek złożony w jego imieniu przez przestępców.

W ten sposób w nieuprawnione ręce dostają się narzędzia dostępowe do konta. Ofiara nie ma nawet świadomości, że założyła konto, a korespondencja z potencjalnym pracodawcą po jakimś czasie urywa się. Po kilku miesiącach "internetowy słup" dostaje wezwanie do zapłaty kredytu, o którym nie miał pojęcia. W bardziej ekstremalnych przypadkach, do jego drzwi może zapukać prokurator.


Co można zrobić z jednym fałszywym rachunkiem bankowym? Pomysłowość przestępców nie zna granic. Z reguły klonują takie konto, otwierając metodą "na przelew" kolejne rachunki, a następnie próbują wyłudzać kredyty i pożyczki. Przedstawiciele firm pożyczkowych mówią, że co miesiąc odrzucają po kilkaset wniosków, które wydają im się podejrzane. Niestety część z nich przechodzi i udaje się zaciągnąć kredyt. Oczywiście taki kredyt nigdy nie jest spłacany.

Niebezpieczne aukcje

Konta bankowe na podstawione osoby służą także do wyłudzania pieniędzy na aukcjach internetowych. Złodzieje tworzą na profile na skradzioną tożsamość, a następnie wystawiają nieistniejący w rzeczywistości towar. Przyjmują przedpłatę, czyszczą konto bankowe i znikają. Po jakimś czasie do drzwi niczego nie świadomego "słupa" puka policja.

Rachunki wykorzystywane są także do bardziej zaawansowanych przestępstw. Niedawno na łamach Bankier.pl opisywaliśmy przypadek przedsiębiorcy, klienta PKO Banku Polskiego, któremu haker włamał się na konto i podmienił numery kont odbiorców zdefiniowanych w systemie. Nieświadomy przedsiębiorca nadal realizował przelewy do kontrahentów, w rzeczywistości wysyłając pieniądze na fałszywe konto. Złodziej wypłacił pieniądze i zniknął. Policja nie ustaliła sprawcy.

Unikaj anonimowych ROR-ów

Kilka dni temu opisaliśmy sprawę handlu "anonimowymi kontami bankowymi". Część z nich została założona na niczego nieświadome "słupy". Takie konta z całym pakietem narzędzi autoryzacyjnych sprzedawane są na rynku wtórnym w cenach od 100 do 1000 zł. Zainteresowanie jest duże, bo "anonimowe konto bankowe" może posłużyć do ukrywania swoich dochodów przed urzędem skarbowym lub komornikiem. W rzeczywistości takie konta nie są jednak anonimowe, bo posiadają swoich prawowitych właścicieli.

Zakup używanego konta bankowego to duże ryzyko dla potencjalnego kupującego. Pieniądze, które tam wpłaci, mogą zniknąć z dnia na dzień. Nie ma bowiem gwarancji, że nowy nabywca jest jedyną osobą upoważnioną do skorzystania z rachunku. Może się okazać, że przestępca tylko czeka, aż na konto wpłyną pieniądze, które następnie wypłaca. Dochodzenie roszczeń w banku w takim przypadku nie będzie wchodziło w grę.

Proceder odsprzedaży kont bankowych klasyfikowany jest w większości przypadków jako pranie pieniędzy. Liczba postępowań dotyczących prania pieniędzy w ostatnich latach


W internecie pojawiają się także ogłoszenia zakupu hurtowej ilości używanych kont. Można jedynie przypuszczać, że takie rachunki służą do prania brudnych pieniędzy. Skupują je przestępcy, którzy następnie za ich pomocą wprowadzają do obiegu środki pochodzące z nielegalnych źródeł. Proceder może trwać miesiącami, a "internetowy słup" na którego założono rachunek, nie będzie miał świadomości, że przez jego konto płynie strumień pieniędzy.

Niestety to na oszukanym kliencie banku spoczywa obowiązek udowodnienia, że nie on jest winien postawionych mu zarzutów. Taka procedura może trwać długo i wiązać się z szeregiem nieprzyjemności. To samo dotyczy postępowania komorniczego. Dlatego zanim udostępnimy komuś dane w internecie, należy bezwzględnie upewnić się, że nie mamy do czynienia w próbą wyłudzenia informacji.

Wojciech Boczoń,
analityk Bankier.pl

źródło: informacja prasowa, Bankier

poniedziałek, 24 lutego 2014

Strzeż swoje pieniądze - poradnik

Wirtualni złodzieje kradną realne pieniądze, o czym co jakiś czas donoszą media. Jak się ustrzec przed tym, żeby nie wyczyścili naszego konta - radzi Piotr Marciniak z banku BGŻOptima.
Internetowe rachunki bankowe generalnie są bardzo bezpieczne. Banki inwestują ogromne środki w różne systemy ochrony.  A jednak od czasu do czasu hakerom udaje się przedrzeć przez te zasieki. Najczęściej w takich sytuacjach ofiarą ataku są bezpośrednio klienci. To na nich koncentrują się napastnicy wiedząc , że pojedyncza osoba może być gorzej przygotowana na ich działania, niż wielka firma. Wystarczy pamiętać o podstawowych zasadach bezpiecznego korzystania z bankowości internetowej, a wtedy żaden problem nas nie spotka.



Zabezpiecz swój komputer

Furtką do świata wirtualnej bankowości jest komputer z którego korzystasz. Warto więc unikać urządzeń i miejsc, co do których nie mamy pewności. Sprzęt w kawiarence internetowej na pewno nie jest tak bezpieczny,  jak komputer we własnym domu, choć on też musi być dobrze wyposażony. Przede wszystkim zadbaj o system operacyjny. Lepiej nie używać zbyt starej wersji, bo te mające ponad pięć lat nie oferują tego samego poziomu bezpieczeństwa co ich następcy. I koniecznie pamiętaj o ściąganiu i instalowaniu dostępnych aktualizacji, bo pozwalają one łatać dziury w systemie, przez które mogą się dostać nieproszeni goście.

Kolejny niezbędny warunek to posiadanie dobrego i aktualnego programu antywirusowego. Warto pomyśleć o płatnych wersjach, które oferują dużo więcej możliwości i lepszy poziom zabezpieczeń. Taki program na pewno powinien zawierać  firewall, czyli oprogramowanie blokujące niepowołany dostęp do naszego komputera. Dobrze jest również zablokować okna pop-up. To te małe okienka z reklamami wyskakujące automatycznie na ekranie twojego komputera. Nie dość, że bywają po prostu irytujące, to jeszcze mogą zawierać niebezpieczne oprogramowanie.

Zwróć również uwagę na jakość połączenia z Internetem.  Komputer w kawiarence może nie być dostatecznie bezpieczny, ale  to samo tyczy się publicznych sieci bezprzewodowych. Korzystając z nich nie masz 100 proc. pewności co do bezpieczeństwa, warto więc wtedy darować sobie transakcje bankowe. Należy też zadbać o ochronę  bezprzewodowego połączenia w domu. Dostęp do niego musi być zabezpieczony i ograniczony tylko do uwierzytelnionych użytkowników. Jeżeli nie wiesz jak to zrobić dostawca Internetu powinien ci pomóc. Pamiętaj jednak, że bezpieczny Internet, i nawet najlepsze antywirusowe oprogramowanie nie wystarczą, jeśli będziesz instalować programy z nieznanych źródeł. Mogą one zawierać ukryte niebezpieczne elementy. Podobnie może się też stać w przypadku załączników w mailu od nieznanych osób.

Zdrowy rozsądek na pewno się przyda
Złodzieje oszukują nie tylko nasze komputery, ale również próbują omamić nas samych. Doskonałym przykładem tego jest phishing, czyli próba wyciągnięcia danych potrzebnych do logowania na rachunek i wykonywania przelewów. Klientowi podsuwa się pod nos spreparowaną stronę banku, lub podsyła fałszywy e-mail. Jeśli złapie przynętę i poda wrażliwe dane, to oszuści szybko dotrą do jego pieniędzy. A zatem strzeż jak oka w głowie swoich danych: loginu i hasła, a także kodów autoryzujących transakcje. Najbezpieczniejszym rozwiązaniem będzie token, czyli osobne urządzenie generujące kody potrzebne do zatwierdzania przelewów, czy innych operacji.

Jeśli chodzi o login i hasło, to najlepiej byłoby je trzymać we własnej pamięci. Jeśli już musisz je zapisać, to przechowuj je poza urządzeniem z którego korzystasz. Przed phisingiem możesz ustrzec się pamiętając, że żaden bank nigdy nie prosi byś podał mu swoje hasło przez telefon, bądź email. Nikt z banku nigdy nie zapyta cię również o kody uwierzytelniające. Gdybyś trafił na podejrzaną stronę, dostał wiadomość, która nie wygląda na prawdziwą, czy otrzymał telefon, który budzi twój niepokój, powiadom jak najszybciej bank. Możesz to zrobić przez  Internet, jak również zadzwonić na infolinię.  Pracownik będzie umiał szybko potwierdzić, czy bank zmienił swoją stronę, albo czy wymaga np. autoryzacji nowego oświadczenia. Warto również pamiętać o regularnym zmienianiu hasła do bankowości internetowej.

Nie zapomnij o komórce

Coraz częściej kontaktujemy się z bankiem za pomocą bankowości mobilnej. To jeszcze wygodniejsze, bo smartfon pełniący w zasadzie funkcję przenośnego komputera, umożliwia nam jeszcze łatwiejszy dostęp do konta, niezależnie od miejsca, w którym się znajdujemy. Wystarczy by nasz telefon miał zasięg. Jednak on też może stać się przedmiotem ataków, tak samo jak nasz domowy komputer. Warto więc zabezpieczyć go w podobny sposób, m.in. instalując oprogramowanie antywirusowe, czy uważając na korzystanie z publicznych sieci bezprzewodowych. Do tego dochodzi jeszcze większa możliwość utraty sprzętu. Telefon łatwiej ukraść, łatwiej go też zgubić. Często na komórce trzymamy dane potrzebne do zalogowania się w banku.  Lepiej unikać zapisywania tam haseł i loginów, a jeśli już, to pamiętajmy o zabezpieczeniu dostępu do telefonu hasłem. To utrudni  dostęp do rachunku w przypadku utraty aparatu.
Przestrzeganie powyższych zasad spowoduje, że korzystanie z bankowości mobilnej i internetowej będzie dużo bezpieczniejsze. Ty zadbaj o odpowiedni standard swojego urządzenia i zainstalowanego oprogramowania, oraz rozsądnie korzystaj z bankowości elektronicznej. Bank z kolei zabezpieczy transakcje szyfrowanymi połączeniami, systemami autoryzacji i monitorowania transakcji. To sprawi, że twoje pieniądze będą bezpieczne.

Piotr Marciniak, BGŻOptima

źródło: informacja prasowa
image: wikipedia